odzwiedzin: 96753

Skansen ufortyfikowany

    O nowy, interesujący obiekt wzbogaciła się istniejąca w Skansenie Rzeki Pilicy plenerowa ekspozycja pn. "Fortyfikacje Linii Pilicy". W miniony piątek stanął na niej niemiecki, żelbetowy schron wartowniczy z II wojny światowej. Masywna konstrukcja o wadze ponad 6 ton przyjechała tutaj ze stacji kolejowej Łódź - Widzew.  Schron  został zabrany  z tzw. międzytorza w związku z trwającą przebudową wspomnianej stacji. Wcześniej dwa stojące obok identyczne schrony powędrowały  do skansenu kolejnictwa w Skierniewicach, a dwa pozostałe  (również w  ubiegły piątek) znalazły się u podnóża poniemieckiego schronu kolejowego w Konewce.

    To za sprawą prowadzącego znaną szeroko trasę turystyczną "Bunkier Konewka"  wytrawnego miłośnika i znawcy fortyfikacji z okresu II w.św.,  autora szeregu publikacji o tej tematyce  - Juliusza Szymańskiego mogła się odbyć niezwykła "przeprowadzka" betonowych świadków minionej wojny. Po wypatrzeniu ich na modernizowanej stacji Łódź - Widzew J. Szymański zwrócił się do prowadzących inwestycję o ocalenie tychże schronów przed planowanym zniszczeniem i  przekazanie ich na cele muzealne. Tak też się stało i 6-tonowe eksponaty  stały się gratisowym darem kolei dla trasy "Bunkier Konewka" i dla tomaszowskiego skansenu.
    Dzięki profesjonalizmowi pracowników firmy  Fill Bud  z Łodzi piątkowa operacja wydobycia z międzytorza na łódzkiej stacji  i  przewiezienia na nowe miejsca trzech schronów przebiegła sprawnie.  Precyzyjne ustawienie żelbetowego obiektu w wykopie przygotowanym na terenie Skansenu Rzeki Pilicy było możliwe dzięki bezinteresownej, fachowej pomocy ze  strony Zakładu Usług Dźwigowych Franciszka Żyłki z Tomaszowa Maz. Należy z uznaniem podkreślić, że od początku istnienia pilickiego skansenu świadczy  on dla niego - zawsze  gratisowo -  wszelkie roboty dźwigowe.

    Warto wiedzieć, że przywieziony do skansenu eksponat jest jednoosobowym schronem wartowniczym typu einemannbunker.  Te konstrukcje nazywano również "garnkiem Kocha" od nazwiska twórcy konstruktora całej serii niemieckich, prefabrykowanych bunkrów.  Schrony, produkowane  masowo zwłaszcza w latach 1943-44, były ustawiane głównie na terenach kolejowych i przemysłowych.  Wykorzystywano je czasem również przy budowie linii fortyfikacyjnych. Jak się rzekło,  schrony te  wykonywano z  prefabrykatów;  żelbetowy cylinder  o grubości ścian 15-20 cm był ustawiany na przygotowanej wcześniej masywnej podstawie z betonu.  Całość wieńczyła solidna  betonowa pokrywa.
W takim schronie, wyposażonym w trzy szczeliny obserwacyjne i małe drzwiczki, wartownik mógł się ukryć w pozycji stojącej na wypadek bombardowania bądź ostrzału artyleryjskiego.  Znajdował tu również schronienie przed deszczem i śniegiem. Podobne funkcje wiele z tych schronów służyło w naszym kraju po wojnie m.in. dla celów obrony cywilnej.

    Dodajmy, że  początek plenerowej  ekspozycji fortyfikacyjnej w Skansenie Rzeki Pilicy dało stanowisko na karabin maszynowy wraz z ziemianką i transzeją, zbudowane przed ośmiu laty według oryginalnej, niemieckiej dokumentacji z czasów II w. św.  Latem 2010 roku stanął tutaj żelbetowy schron typu "Tobruk", przeniesiony w całości ze wsi Włodzimierzów pod Sulejowem.  Wchodził on w skład  fortyfikacyjnej "linii Pilicy", budowanej przez Niemców w 1944 roku.  Po wojnie stał się uciążliwą "zawalidrogą",  zajmując część ulicy we wspomnianej wsi. W związku z  podjętą  modernizacją  drogi schron ważący - bagatela - ponad 31 ton,  został wydobyty z ziemi i przewieziony do tomaszowskiego skansenu na koszt Urzędu Miasta i Gminy w Sulejowie. Było to pierwsze tego rodzaju przedsięwzięcie w Polsce.
       
   

 


Fundusze Europejskie dla rozwoju regionu łódzkiego