odzwiedzin: 96753
Sewis internetowy okraglica.pl zaprasza do odwiedzenia Skarbów Okrąglicy.

Trzech niepowtarzalnych miejsc:
  • Grot Nagórzyckich,
  • Skansenu Rzeki Pilicy,
  • Rezerwatu Przyrody Niebieskie Źródła.
Serdecznie zapraszamy!

SIERPIEŃ 2012

 

Jak w czterdziestym czwartym pod Studziankami…
Ożyła wojenna historia

„Studzianki 1944” - tak nazywała się inscenizacja historyczna, którą zorganizował Skansen Rzeki Pilicy w sobotę 11-go sierpnia. Pomimo pochmurnej, zapowiadającej deszcz pogody, oglądały ją setki spragnionych wrażeń widzów, zarówno tomaszowian, jak i przyjezdnych. Za swoje zamiłowanie do historii zostali nagrodzeni; deszcz nie spadł, a widowisko było bardzo ciekawe.
Podczas inscenizacji odtworzono dramatyczne wydarzenia, które rozegrały się równo 68 lat temu w widłach Wisły i Pilicy pod Studziankami. Wówczas to żołnierze polskiej 1 Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte i oddziałów radzieckiej 8 Armii Gwardyjskiej stoczyli zwycięski bój z oddziałami dwóch niemieckich dywizji pancernych i dywizją grenadierów. Zadaniem Polaków była obrona przyczółka warecko-magnuszewskiego przed  otaczającymi go Niemcami.
Nim jednak skansenowy poligon zamienił się „prawdziwe” pole walki, w świetlicy dokonano uroczystego otwarcia wystawy pt. „Niech żyje nam rezerwa…”, zawierającej aż 250 unikatowych pamiątek związanych ze służbą wojskową i odejściem do cywila. Otwarciu ekspozycji towarzyszył happening przypominający sceny z wyjścia rezerwistów z wojska, które jeszcze niedawno można było obserwować choćby na ulicach Tomaszowa. Oglądaniu pierwszej w Polsce tego typu wystawy towarzyszyły odtwarzane z płyt piosenki śpiewane niegdyś rezerwistów.
Potem akcja przeniosła się na poligon, gdzie powitano honorowych gości. Wśród nich znalazł się Rafał Zagozdon, prezydent Tomaszowa wraz z ojcem Stanisławem Zagozdonem, który jako 12- letni chłopiec był bezpośrednim świadkiem walk na przyczółku warecko-magnuszewskim w sierpniu 1944 roku. Ze względu na słaby stan zdrowia starszy pan nie przemawiał, zastąpił go jego syn. Prezydent mówił o przeżyciach ojca z czasów wojny.
Przed rozpoczęciem „walk” widzowie mieli też okazję posłuchać nagrania ze wspomnieniami płk w st. spocz. Wacława Feryńca- uczestnika walk pod Studziankami, który wykazał się wtedy niezwykłym bohaterstwem. Co ciekawe, ówczesny ppor. W. Feryniec, dowodzący czołgiem T-34 o numerze „102”, stał się później pierwowzorem postaci Janka Kosa w kultowym już dzisiaj serialu pt. „Czterej pancerni i pies”. Mieszkający w Warszawie    i liczący 90 lat kombatant-czołgista jest honorowym członkiem prężnie działającego Stowarzyszenia „Klub Pancernych”. Zrzesza ono fanów wspomnianego serialu z całego kraju, będących częstymi gośćmi tomaszowskiego skansenu. Wacław Feryniec ze względu na zły stan zdrowia także nie przyjechał na inscenizację. W jej trakcie godnie zastępował go syn Wacław, emerytowany oficer Wojska Polskiego. Do skansenu przybył też Walery Lach – syn nieżyjącego już pancerniaka spod Studzianek – ppor. Mateusza Lacha. Zarówno pan Walery, jak i jego syn Adam są aktywnymi członkami Stowarzyszenia „Klub Pancernych”.
Gwoździem programu była oczywiście inscenizacja, której bohaterami byli nie tylko doświadczeni rekonstruktorzy, ale i imponujące pojazdy: autentyczny czołg T-34  i niemiecki ciągnik artyleryjski Luftwaffe, które są eksponatami skansenu. „Zagrał” tez skansenowy ckm maxim  z czasów drugiej wojny światowej.
Na poligonie pokazano bohaterstwo walczącej u boku  radzieckich gwardzistów, 1 Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, której przyszło się zmierzyć m.in. z elitarną 1 Dywizją Pancerno-Spadochronową „Hermann Goering”. Po kilkudniowych zaciętych walkach, podczas których Polacy zniszczyli kilkadziesiąt niemieckich czołgów, dział i transporterów opancerzonych (tracąc 18 czołgów), Niemcy zostali pokonani.
Kulminacyjnym punktem inscenizacji było odtworzenie pomyślnej akcji uwolnienia z niemieckiego oblężenia radzieckiego batalionu piechoty, podjętej 10 sierpnia przez trzy polskie czołgi. Bohaterstwem wykazał się wtedy ppor. Wacław Feryniec, dowodzący czołgiem T-34 o numerze 102. W skansenie był wprawdzie jeden czołg i jeden ciągnik artyleryjski, ale i tak inscenizacja pełna wybuchów, dymu i dramaturgii podobała się widzom, którzy z zapartym tchem śledzili wyczyny „żołnierzy” i nagrodzili ich brawami.
W inscenizacji udział wzięło trzydziestu rekonstruktorów, należących do grup: Towarzystwo Miłośników Historii Wojskowości - Kalina Krasnaja, GRH „17 Infanterie Division 21 Infanterie Regiment” i  Stowarzyszenie "Klub Pancernych". Większość z nich występowała już wcześniej w skansenie. Po zakończeniu widowiska można było zrobić sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie. Największe zainteresowanie budził jednak czołg „Rudy” i ciągnik „Lufcik”, przy których kłębiły się tłumy zaciekawionych widzów.
W trakcie inscenizacji można było również zobaczyć wystawę pamiątek związanych z uczestnikiem bitwy pod Studziankami – Wacławem Feryńcem i jej świadkiem - Stanisławem Zagozdonem (zdjęcia, pocztówki) oraz pamiątki z serialu „Czterej pancerni i pies”, który częściowo kręcono nad Pilicą w okolicach Tomaszowa. Była też okazja do zapoznania się z działalnością Szkolnego Klubu Krótkofalowców działającego przy I LO w Tomaszowie Mazowieckim, który w czasie inscenizacji urządził w skansenie terenowy punkt łączności krótkofalarskiej.

     

        

        

              

     

     

     

        

     

     

 


 LIPIEC 2012

 

Niech żyje nam rezerwa…

…to tytuł najnowszej wystawy prezentowanej w Skansenie Rzeki Pilicy. Zawiera ona unikatowe pamiątki związane z zakończeniem służby wojskowej i odchodzeniem do rezerwy. Przedmioty te należały niegdyś do żołnierzy armii polskiej, niemieckiej, rosyjskiej, a nawet… belgijskiej. Wszędzie bowiem silna była tradycja upamiętniania służby wojskowej, tak ważnej dla tysięcy młodych mężczyzn w Europie. Teraz, gdy w Polsce i innych krajach, zasadnicza służba wojskowa przeszła już do historii, wystawa ta ma szansę stać się dla mężczyzn sentymentalną podróżą w czasie do lat młodzieńczych, kiedy to dojrzewali, kształtowali swoją tężyznę fizyczną i hart ducha, przeżywali ekscytujące przygody, a także zawierali przyjaźnie na całe życie. 
Na ekspozycji, prezentowanej w skansenowym świetlicy, zobaczyć można pamiątki rezerwistów z XIX i XX wieku. Eksponatów jest aż 250. Są to głównie pamiątkowe zdjęcia, oleodruki i dyplomy, ale też laski (wykonane m.in. z łusek) kufle, znaczki, elementy ubioru (koszulki, berety, krawaty) oraz okazała fajka rezerwisty. Ciekawe są również pamiątkowe filiżanki, talarze, żelazne czołgi i popielniczki z samolocikami. W gablotach nie zabrakło zaproszeń na przysięgę, czy też publikacji rodem z PRL-u, takich jak podręczny "Poradnik Rezerwisty" z lat 50-tych ub. wieku, czy "Informator dla żołnierzy rezerwy" z 1973 roku. Najstarszy eksponat w postaci ozdobnego cybucha do fajki rezerwisty armii pruskiej pochodzi z 1858 roku.
W świetlicy wywieszone są także charakterystyczne dla rezerwistów kolorowe chusty, które nosili na ramionach wracając z wojska do domu. Na wystawie można również spotkać akcenty tomaszowskie w postaci pamiątek rezerwistów odchodzących do cywila z tutejszych jednostek wojskowych. Klimatu ekspozycji dodają, odtwarzane z płyt, piosenki śpiewane niegdyś przez rezerwistów.
Wystawa w skansenie obrazuje niezwykłą obyczajowość żołnierską, przejawiającą się w pamiątkach rezerwistów, przywołuje wspomnienia, a także spełnia funkcje poznawcze. Pokazuje bowiem młodym ludziom to, czego sami już nie doświadczą - zasadniczą służbę wojskową i huczne wyjście "do cywila". Stanowi również niezwykły przegląd trendów w wytwarzaniu pamiątek rezerwistów w różnych armiach na przestrzeni 150 lat. Ekspozycja czynna będzie do końca października w godzinach pracy skansenu. Przygotowano ją ze zbiorów Skansenu Rzeki Pilicy.do cywila

        

  



Fundusze Europejskie dla rozwoju regionu łódzkiego